Home Aktualności Przepłynęli tysiące mil
piątek, 17 Sie 2018
 
 
Przepłynęli tysiące mil PDF Drukuj Email
Wpisany przez Marek   
czwartek, 19 sierpnia 2010 11:00

Przepłynęli tysiące mil

Mało kto wie, że w naszym powiecie mieszkają prawdziwe wilki morskie. Jerzy Gaziński i Marek Sikorski opowiedzieli nam trochę o trudach życia na wielkiej wodzie.

 

Kilka wiosennych dni i już zaczynamy intensywniej myśleć o letnim wypoczynku. Można go spędzić miło i aktywnie nad wodą, np. żeglując na łódce. O tym, jak ten sport jest wciągający, wiedzą żeglarze z Yacht Clubu Morskiego Columbus ze Świecia. Jerzy Gaziński swoją przygodę z żeglarstwem rozpoczął 40 lat temu. Pierwsze kroki w morskich pływalniach stawiał na "Eurosie". - Jachtów było wtedy mało, trudno było dostać się na rejs - opowiada. - Ze względu na sytuacje polityczną nie było też możliwości zawijania do zagranicznych portów. Jacht wypływał z portu i po 10 dniach na pełnym morzu wracał z powrotem - dodaje.
Od tamtego czasu Jerzy Gaziński złapał bakcyla żeglowania. Co roku przepływał średnio 2 tys. mil morskich. Swój pierwszy kapitański rejs prowadził w 1982 roku. Dzięki żeglarstwu mógł m.in. dobrze zwiedzić północno-zachodni rejon Morza Śródziemnego. - Najbardziej pamiętam rejs "Darem Świecia" z Wysp Kanaryjskich do Portugalii - wspomina Jerzy Gaziński - Mieliśmy do pokonania 3 tys. mil morskich. Przez cały czas wiatr był niesprzyjający, do tego jacht wymagał pilnego remontu. Psuł się silnik, rozładowane były akumulatory, nie mieliśmy więc łączności ani świateł nawigacyjnych. Nawet chleb spleśniał, a na oceanie nie można było zaopatrzyć się w świeże zapasy.
Od czasu pierwszego rejsu ?Eurosem? Gaziński przepłynął około 60 tys. mil morskich i zapewnia, że to jeszcze nie koniec jego morskich podróży.
Z kolei Marek Sikorski swoją przygodę z żaglami zaczął 30 lat temu. Na początku lat 80. zapisał się na kurs żeglarski zorganizowany przez Ligę Morską. Pierwsze pływanie omegą na jeziorze Deczno zakończyło się nieplanowaną kąpielą. Po kilku obozach żeglarskich sam zorganizował rejs. Z kolegami wyczarterował oriona na Zalewie Koronowskim. Niestety dwa dni przed końcem rejsu w trakcie wyskakiwania z kei do wody trafił na stłuczoną butelkę, która nie miała szyjki. Szkło wbiło się w nogę i konieczna była wizyta w szpitalu. - Do teraz pamiętam, by do nieznanej wody nie wchodzić boso - mówi Marek Sikorski - Nie zrobię tego, choćbym miał poświęcić ostatnie suche buty.
Pływanie po jeziorach i rzekach sprzyja turystyce rodzinnej. - Mój syn pływał ze mną jak miał 9 miesięcy - opowiada Sikorski. - Pamiętam, że na rozkołysanym jachcie Kuba spał wtulony w mamę. Kiedy miał 3,5 roku wziąłem go na prawdziwy ?męski? rejs. Od tamtego czasu z rodziną regularnie wypoczywamy pod żaglami.
Jeśli już ktoś zdecyduje się na żeglarstwo, a nie chce wynajmować jachtu gdzieś dalej, może zgłosić się do stanicy Yacht Clubu Morskiego Columbus w Decznie. - Można u nas wypożyczyć jacht, albo zacumować własny, bo miejsca przy pomoście mamy wystarczająco dużo - zachęca komandor klubu Eugeniusz Libecki.
W Decznie są do dyspozycji jachty m.in. typu omega czy orion. Nie są to co prawda ?mazurskie krążowniki?, które mają często ponad 9 metrów długości, jednak na potrzeby weekendowego pływania na jeziorze w zupełności wystarczą. Można też spróbować, czy ten rodzaj wypoczynku w ogóle nam odpowiada. Pomoc w Yacht Clubie Morskim mogą też znaleźć armatorzy jachtów, którzy nie mają zbyt dużo czasu, aby jeździć na Jeziorak czy Mazury. - Jacht można zacumować w stanicy YCM Columbus - zapewnia Eugeniusz Libecki. - Ośrodek jest w sezonie nadzorowany i jacht bezpiecznie można użytkować przez całe lato i początek jesieni.
KAR

źródło : www.czasswiecia.pl
Zmieniony: czwartek, 19 sierpnia 2010 11:12